Mimo panujących w Polsce upałów proszę Was, o chwilkę wytężenia wyobraźni i uwizulanienia sobie takiego oto obrazu; jest zima, przez zaspy śniegu przedziera się cuś, odziane w czarny płaszcz i glany. To cuś, pomijając że jest całkiem zasypane śniegiem, ma na uszach słuchawki. Ale nie te małe, które maja skłonności do wypadania z uszu tylko duże, porządne stereo. Wchodzi do autobusu i zostaje natychmiast krytycznie ocenione przez loże komentatorską autobusu w składzie; starsze panie, starsze panie i jeszcze jakaś starsza pani. Jakie to straszne, w dodatku pewnie słucha na cały regulator jakiejś kiepskiej muzyki… afe!
Najzabawniejsze jest to, że ja (podmiot domyślny od „cuś”) naprawdę wszystko słyszę w tych słuchawkach. Nie pierwszy raz spotkałam się z tak pochopnym osądem. Po pierwsze, nie słucham na cały regulator, cicho, bo po co głośniej. Po drugie, nie byle jakiej muzyki! I tutaj chciałabym gładko (i niemal skrycie) przejść do tematu muzyki której słucham, wszak temat na dziś to „melodia”.
No to tak (wracając już do cieplejszych klimatów lipca) na chwilę obecną wałkuję Elektryczne Gitary. Zespół jest jako tako znany (chociażby z piosenek pojawiających się w “Killerach”), więc pozwolę sobie nie przytaczać biografii. Przytoczę za to mało znaną ogółu płytę sprzed roku.

“Antena”. Kilka starych kawałków (np “Przewróciło się”, “Dzieci”) i kilka nowych, takich jak np “Niematojak”, które podbiło moje serce właśnie melodią i typowym dla Gitar zabawnym tekstem z drugim dnem. Warte posłuchania, tak dla rozrywki.
Natomiast druga płyta, jaką teraz wałkuję jest, oooczywiście, “Oj” ukraińskiego zespołu Yurcash.

Ukraiński zespół założony przez Yurko Yurchenko (?) wykonujący, jak to gdzieś zostało określone, alternatywny rock, ale tak na prawdę nie łatwo jest zebrać ich twórczość do kupy i jakoś nazwać, bo wykonują muzykę tak różną, że głowa mała. Nie mogę powiedzieć, że podbili moje serce tekstami, bo nidyrydy, ukraińskiego nie umiem. Ale melodie mają chwytliwą, która momentalnie wpada przez ucho do głowy i ani myśli się stamtąd ruszyć.
I tak właściwie to nie wiem po co przytoczyłam historie o autobusowej krytyce. A nóż a widelec dalej mam w sobie żal do tych starszych pań, które ani swego, ani ukraińskiego docenić nie umieją
Poniedziałek XD Said:
on 21/07/2010 at 8:48 pm
Karolina! Jejku, ty tak świetnie piszesz, że mogłabym to czytać godzinami, hahah. Czekam na następną notkę, no i pozdrawiam tak btw. ;*