Kot czy sowa, oto jest pytanie!

(kocich opowieści część pierwsza)

A tak nawiasem mówiąc to czuje się oszukana. Wzięliśmy rok temu w maju “coś”, i to za koszmarne pieniądze. Miało być czarne, miało być długowłose, ale, rzecz nadrzędna, miało być kotem, w dodatku dużym! Miało być cudowną krzyżówką persa i syjama (?). Po nie długim czasie zauważyliśmy, że wpuszczono nas w maliny, bo nie dość, że “coś” było pstrokate, nie dość, że krótkowłose, to jeszcze to coś okazało się być sową! Mówimy; no nic.

Doświadczenie o kotach rodzina ma; czyta Pratchetta, poza tym mieliśmy już kota. Filipa, krzyżówka persa i syberyjskiego, długowłose niebieskie piękno, zwierze tak dumne i kocie, że aż pękające w szwach. Dożył (o to cały czas prowadzone są spory) , umówmy się, 19 lat. Pod koniec życia zdarzało się mu np z gracją spaść z górnego piętra łóżka piętrowego, jednak podnosił się natychmiast i próbował udawać tego samego dumnego kota, co przed upadkiem. Przyznacie, kocie. Albo spędzał całe godziny na balkonie kwitnąc w doniczce. Tylko, że już brat nie nabiera się na słowa “co Filip robi na balkonie?”. Na początku oczywiście nie wypuszczaliśmy kota na balkon, bo ten już raz skoczył przez okno za ptakiem, przeżył ale miał pamiątkę (kot, nie ptak); dziurę w języku i ukruszony kieł. Dużo, by opowiadać.

Kreska, bo takie imię dostała nasza nieszczęsna sowa, musiała (i dalej musi) nosić na ramionach ciężar wrażenia, jakie wywarł na świat jej poprzednik. Była zwyczajnie porównywana. Zaczęło się marudzenie, że nie taka duża, nie ma tyle gracji. Z tą gracją to jakaś porażka, bo Sowa czasem staje tak pokracznie, że nie mogę utrzymać się na nogach ze śmiechu. I robi idiotyczne miny (serio). Generalnie ubaw po pachy. Ale nie mówimy jej że jest głupia, bo ojciec się obrażał (czemu tak o niej mówisz, tylko w kółko, że “ale jesteś głupia”).

Z drugiej strony zachowuje się czasem tak, że ma się wrażenie, że w poprzednim życiu była damą (blondynką, zapewne). Bzikuje jak widzi pilniczek, podkrada biżuterie mamy i moje kolczyki. Wzdycha – rany, jak ona fantastycznie wzdycha! Ostatnio tez zaczęła robić spacery do sąsiada. Rozmawia, choć nie mówi klasycznego “miau”, tylko raczej “ę”. Z kocich zachowań nauczyła się kłaść np na kartce, na której akurat się rysuje. Tak, to kocie. Nie je mięsa, w ogóle, tylko sucha karmę, przez co jest mała i chudziutka. Sowa – chucherko.

Dalej czuje się oszukana, ale mimo, że nie dostałam kota, to byłam w stanie pokochać sowę.
mniam

mniam

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.